Need for Speed: Hot Pursuit 2

Już włączając grę zauważamy, że będzie to powrót do korzeni serii. Intro sugeruje o superszybkich samochodach (jeszcze bez tuningu znanego z Undergrounda) i pościgach policji za samochodem gracza. Czyli pierwsza wada (przynajmniej dla mnie) – brak uszkodzeń samochodów.


Menu prezentuje się dobrze, jest czytelne. Na pierwszy rzut oka nie widać tutaj żadnego trybu kariery (jak Evolution w P2000), ale po chwili odkrywamy, że są dwa główne tryby w grze: Hot Pursuit i Championship. Wygląda to w następujący sposób: jest pucharowe „drzewko”, na początku wykonujemy proste zadania wolnymi samochodami i dostajemy za to mało gotówki, lecz w trakcie przechodzenia kolejnych wyścigów są one coraz trudniejsze dla gracza, dostajemy więcej forsy, a samochody są lepsze. Trochę o samych wyzwaniach – jest ich kilka rodzajów, m.in. próba czasowa, zwykły wyścig, czy eliminacje.


Wspomniałem o gotówce, służy ona do kupowania tras i samochodów w trybie Single Challenge. Dostajemy ją za wypełnianie zadań w dwóch głównych trybach lub za każdą udaną ucieczkę przed policją w dowolnym trybie. Single Challenge to coś al’a własny wyścig, wybieramy rodzaj wyścigu, np. Single Race, Free Run lub Be the Cop (tam stajemy się gliniarzem i gonimy innych zawodników).


Ok, Single Race, wybieram trasę, jakiegoś wolnego Forda i ruszam. Pierwsze wrażenie? Pięknie. Grafika jest znakomita, trasa malownicza, samochody prezentują się super. Ruszam. Dźwięk silnika brzmi średnio, ale to nic. Mijam jednego przeciwnika, drugiego, trzeciego, czwartego… po chwili jestem pierwszy. Seria zakrętów i zaczyna znikać z mojej twarzy. Uświadomiłem sobie, że model jazdy jest bardzo słaby, nawet jak na zręcznościówkę. Samochód prowadzi się topornie i jest strasznie podsterowny. Przeciwnicy jeżdżą jak idioci i zachowują się jak idioci. Są powolni, wyprzedzam ich bez problemu na średnim poziomie trudności. Dobra, jestem pierwszy. Pomyślałem: „na poprawę nastroju przełączę sobie kamerę.” Prawie dostałem zawału (no dobra, nie tak prawie) – NIE MA WIDOKU ZZA KIEROWNICY! Skandal… ale jadę dalej. W połowie okrążenia zauważam radiowóz. Oczywiście zaczynają mnie gonić. Mają (o dziwo) takie same samochody, czyli, że bez problemu radiowóz mnie dogania, uderza w tył i kręcę bąka. Wkurzające, lecz skuteczne. Po kilku ucieczkach pojawia się helikopter, który – kolejny absurd – zrzuca na nas wybuchające beczki. Może i mnie to kręciło siedem lat temu, ale teraz widząc taką scenę chce mi się śmiać i płakać. Wymieniłem większość głównych wad gry, teraz czas na te mniej istotne. Wśród nich jest „Jump Camera”, czyli gdy wyskoczymy z jakiejś rampy lub innej skoczni, gra pokazuje nam samochód z iście „matriksowej” perspektywy. Jest to co najwyżej przeciętne. Po wygraniu mojego pierwszego, choć niezbyt miłego wyścigu, miałem nadzieję, że wybierając na kolejny wyścig Jaguara, samochód będzie prowadził się choć trochę lepiej. Myliłem się, ponieważ każdy pojazd prowadzi się tak samo, nawet dźwięk silnika brzmi niemalże identycznie.


Zacząłem o dźwięku, to wypadałoby skończyć. Wspomniane silniki brzmią raczej jak kosiarki niż silniki Ferrari czy Mercedesów. Efekty dźwiękowe są przeciętne. Ale z soundtrackiem jest znacznie lepiej. EA przyzwyczaiło nas już do znakomitych piosenek w swoich grach, więc tutaj elektronicy nie mogli nas zawieść. Kapitalne rockowe brzmienia i dobre elektroniczne utwory wywołują uśmiech na ustach.


Grafika w grze stoi na bardzo dobrym poziomie. Modele samochodów są ładne, efekty świetlne itp. także, ale największe wrażenie robią trasy, które są jednych z najmocniejszych punktów gry. Co prawda są tylko trzy tematy, ale tras do jednego tematu jest kilka i są one zupełnie inaczej rozmieszczone. Są one piękne, długie i w ogóle super.


Mimo wielu wymienionych wad, (po oswojeniu się z nimi) gra się całkiem przyjemnie. Może i zaprzeczam napisanej powyżej recenzji, ale gra ma klimat. Ma, i to niezły. W połączeniu z ładną grafiką, wieloma superfurami, pięknymi trasami i policją, daje nam kolejnego NFS’a. Nie jest najlepszy, (jest nawet jednym z gorszych) ale to ten NFS był moją pierwszą grą z serii (u was pewnie jest podobnie) i mam do niego sentyment. Pal licho wady, jest to dobra gra. Ale braku kamery zza kierownicy nie wybaczę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *